| Główna droga była prawie tak zapierający dech w piersiach widoki, ale o wiele łatwiej. Nasz rower ma teraz wziąć na piecu wygląd wysuszonej jak błoto Ałtaj wyschnięciu hard rock i wymaga chipping off ma też straszny drgania zakończenia przodu, gorzej na zimnych oponach i asfaltowych tak Kev musi zrobić wszystko, żeby utrzymać ją w linia prosta, to bardzo męczące i nie może puścić kierownicę po raz drugi jako drganie staje się zbyt ciężka myślimy jest to spowodowane przez zużyte opony z przodu, ale e NAWET daren't umieścić opony na wymianę na jeszcze jak trzeba to za po Ułan bataar. Zatrzymujemy się wcześnie jak szpiegować miejsce biwakowe nad rzeką i Kev jest szczerze knackered, tylko drobny problem jak dotrzeć do stok góry, bez środków odwrócił zdaje sobie sprawę, że to 1in4 z niekorzystnym pochylenia kół i żwiru Ścieżka, którą radośnie oferować aby skakać i iść w dół, a on z powodzeniem negoiates drogę w dół. Warto to łączymy innych wczasowiczów z pożarami na plaży, jest nawet sauna który nie spróbować. Uważamy, że właściciel dopiero zaczyna się, kiedy budował dom, to wyglądało świetnie z jego koń na uwięzi na zewnątrz. Grupa niemieckich kyakers podszedł i rozmawialiśmy chwilę. Następny dzień ku czemu zmierzamy granicy z Mongolią to wszystko jeszcze do ok. 100 km piękny od granicy, kiedy zaokrąglić róg zielone disapears rzeki mniejsze i wzgórza teraz walcówka, robi się bardziej arrid, cieplejsze i suche bliżej granicy. Przybywające na granicę możemy odkryć jej zamknąć strażnika wychodzi i mówi, że będzie ona otwarta jutro niedziela w godzinach 9 jest teraz godzina piętnasta więc zawrócić i udać się do najbliższego wzgórza i obóz opłaty do jutra. Jesteśmy initally sfrustrowany jak już wpadł przez malowniczej Ałtaj tylko czekać na stepach w ogniu. Powrót na granicy odkrywamy mamy szczęście został on zamknięty przez 3 dni święta narodowego Mongolii! |
Część Rosja 2
- Brak komentarzy jeszcze.








































Najnowsze komentarze